Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1978. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1978. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 maja 2013

czwartek, 16 maja 2013

230. Queen - Jazz




Kiedyś dawno dawno temu to była moja ulubiona ichnia płyta, chyba. WIELE SIĘ POZMIENIAŁO od tamtych czasów, ale wśród tych późniejszych płyt to nadal uważam za najlepszą. Ostatnia stricte rockowa w sumie. Dobrze, że nazwali ją Jazz.



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

257. Richard Wright - Wet Dream


Pora na mojego ulubionego Floyda w końcu. Ta płyta brzmi jak nagrana przez kogoś z hukiem wykopanego z zespołu, kto potrzebował chwili spokoju i odetchnienia od Watersa. Wszystko jest łagodne, melodyjne, spokojne i wyważone. Niczego nie próbuje udawać. Najlepiej jest oczywiście jak wchodzą instrumentale, bo piosenkopisarz to z Ricka był zazwyczaj taki sobie, przynajmniej we wczesnych czasach. Ale płyta ma fajny, senny klimat i zajebiście mi się jej słucha w nocy - sto razy lepiej niż stare solowe Gilmoury chociażby.



sobota, 2 marca 2013

środa, 30 stycznia 2013

336. Jean Michel Jarre - Equinoxe



To jest zabawna sprawa: muzyka, która kiedyś ociekała świeżością, żeby nie powiedzieć - pochodziła z przyszłości, dzisiaj brzmi... dokładnie tak, jak muzyka, która kiedyś robiła te wszystkie rzeczy. Coś jak plastikowe ejtisy, albo wyobrażenie XXI wieku w filmach z lat 70-ych. W sumie to nawet wtedy nie było tak bardzo oryginalne, bo przecież JMJ wcześniej wydał Oxygene, który jak wiadomo jest identyczny.

Wcale nieprawda, to co napisałem - bardzo dobrze się tego słucha dzisiaj, w przyszłości. Co prawda od czasu do czasu przypomina mi się ytron z keyboardem, ale to pewnie dlatego, że zbyt dużo słyszałem ytrona z keyboardem. No i co by nie było, to jest blogasek w dużej mierze nostalgiczny, a niewiele jest równie nostalgicznych rzeczy jak czołówka z Kwanta. Ach te zabawne czasy, kiedy o prawie autorskim dopiero powoli zaczynano się dowiadywać.