Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anathema. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anathema. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

256. Anathema - Judgement



Trochę zaniżone, ale w sumie doom metal to takie emo dla pseudointeligentów. No i rzadko już słucham takich klimatów. Niemniej jak już słucham, to mam ochotę oddawać pokłony, bo to kawał dobrej płyty jest. Ze szczególnym uwzględnieniem części One Last Goodbye - Parisienne Moonlight - Judgement, która to część jest pięknem kompletnym.

A cała reszta to mi się głównie z Diablo kojarzy, bo wtedy trochę grałem. Polecam, pasuje.



sobota, 23 lutego 2013

312. Anathema - A Natural Disaster



Muszę jechać do Boat City*, więc znowu na speedzie: to jest ta płyta, która rzekomo jest lepsza od A Fine Day to Exit, a naprawdę brzmi tak samo, przy czym wolę poprzedniczkę, bo pierwszą ją poznałem. W każdym razie czasy tej późnej Anathemy, kiedy mrok, gotyk i szatana zostawili na rzecz spedalonego artrocka, trochę jak metalowy Radiohead (takie Closer brzmi jak cover Everything in the Righ Place). Albo rockowy Radiohead, bo przecież Radiohead to nie rock.

*) cóż za zbieg okoliczności, że akurat płyta z łódką.