Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1985. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1985. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 maja 2013

216. Nick Cave and the Bad Seeds - The Firstborn is Dead



No to teraz ta płyta z Tupelo i z Knockin' On Joe. I od razu mi się pić zachciało.
Znaczy nie żeby coś, ja zupełnie na trzeźwo stwierdziłem, że ta płyta musi być właśnie na 216 miejscu. Tak.




środa, 22 maja 2013

224. Kate Bush - Hounds of Love


Miałem tę płytę dać dawno temu, ale co ją włączyłem to się okazywała za dobra. Kaśka to jednak jest.


środa, 27 lutego 2013

308. The Cure - The Head on the Door


Cure to takie niby emo na jedno kopyto, a tu niespodzianka, bo a to jakieś hiszpańskie rytmy, a to saksofon z dupy wzięty. Całkiem różnorodna płyta i dosyć pozytywna, zwłaszcza w porównaniu z ich najsławniejszymi. Właściwie gdyby nie to, że Cure mi się głównie kojarzy z pisaniem pracy magisterskiej, bo jakoś wtedy przelatywałem lata 80-te w muzyce, to może bym ich częściej słuchał nawet.



piątek, 18 stycznia 2013

348. Sting - The Dream Of The Blue Turtles



Sting to facet, który lubi się marnować. Najpierw był w zespole, w którym odwalał całą robotę, potem postanowił śpiewać słodkie piosenki do radia, a na starość zapuścił brodę i plumpla jakieś nudziarstwa na lutni. A przecież głos chłop ma jak dzwon, mógłby coś z tym zrobić czasem. Znaczy częściej, bo czasem robił. Sting + King Crimson to byłoby coś. Sting Crimson. Nie, jednak nie.

Dobry Sting to Sting koncertowy, to jest prawie że pewne. Na tej płycie jest wszystko wygładzone do przesady, a wokal za bardzo wyeksponowany, no ale poziom jest dość wyrównany i dużo moich ulubionych piosenek się tu znalazło, a że jeszcze nie przekroczyliśmy nr 300, to nic nie musi być idealne. Taka zasada nowa.

No i co by o nim nie powiedzieć, piosenki to dziad zawsze umiał pisać.



niedziela, 6 stycznia 2013

360. Dire Straits - Brothers in Arms



Są takie płyty, które będą dziwnie wyglądać na tej mojej małej internetowej imprezie. Np. Thriller. Albo Are You Experienced? Albo Paranoid. Albo Brothers in Arms właśnie. Nie są one szczególnie bliskie memu sercu, więc nie da rady, żebym je wrzucał na jakieś wysokie miejsca. Z drugiej strony - to wszystko jest kult, hajp czy inne kamienie milowe i pewnie będzie głupio, kiedy Alice in Chains znajdzie się pod soundtrackiem z Sonica, a Rage Against the Machine zostanie daleko w tyle za jakimś gofrowym solowym Serjem. I nawet przez chwilę się zastanawiałem co z tym fantem zrobić. A potem sobie przypomniałem, że to przecież internet, a nie życie.

Spoko płyta tak wog'le. Jak mi się czasem zdarza puścić to nie wybrzydzam, dużo miłych dźwięków i przestrzeni. Nie mam wprawdzie pojęcia dlaczego to jest jeden z najlepiej sprzedających się albumów ever, ani dlaczego tytułowy to, zdaniem POLSKI i radiowej Trójki, Utwór Wszechczasów, ale kim ja jestem, żeby to oceniać niby.