Cure to takie niby emo na jedno kopyto, a tu niespodzianka, bo a to jakieś hiszpańskie rytmy, a to saksofon z dupy wzięty. Całkiem różnorodna płyta i dosyć pozytywna, zwłaszcza w porównaniu z ich najsławniejszymi. Właściwie gdyby nie to, że Cure mi się głównie kojarzy z pisaniem pracy magisterskiej, bo jakoś wtedy przelatywałem lata 80-te w muzyce, to może bym ich częściej słuchał nawet.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the cure. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the cure. Pokaż wszystkie posty
środa, 27 lutego 2013
308. The Cure - The Head on the Door
Cure to takie niby emo na jedno kopyto, a tu niespodzianka, bo a to jakieś hiszpańskie rytmy, a to saksofon z dupy wzięty. Całkiem różnorodna płyta i dosyć pozytywna, zwłaszcza w porównaniu z ich najsławniejszymi. Właściwie gdyby nie to, że Cure mi się głównie kojarzy z pisaniem pracy magisterskiej, bo jakoś wtedy przelatywałem lata 80-te w muzyce, to może bym ich częściej słuchał nawet.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
