Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1993. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1993. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 czerwca 2013

198. Elektryczne Gitary - A Ty Co



Pora w końcu na coś z mojego ulubionego rodzimego zespołu. Ta płyta ma jedną zdecydowaną zaletę - są tu chyba najbardziej absurdalne teksty w dorobku Sienkiewicza. Muzycznie chyba najmniej mnie bierze, bo trochę za dużo próbowali improwizować psychodelicznie, w czym nie są najlepsi, ale nadal, jak to gimbazją mówi - na propsach. Bardzo.

No i jest tu jeden z moich hymnów:




czwartek, 21 marca 2013

287. Helloween - Chameleon



Skoro już był fail, to myślę, że dobrym ukoronowaniem tego wydarzenia będzie dać teraz Helloween. Mam bardziej i mniej wstydliwe dawne zboczenia muzyczne i to jest jedno z tych bardziej. Dużą zaletą tej plyty jest odejście od patatajmetalu na jedno kopyto - zamiast tego mamy bardzo dużą różnorodność i poczucie humoru. Chociaż to drugie zawsze cechowało tę grupę, jakkolwiek zawsze był to humor bardzo niemiecki.
Plus: Longing to chyba ich najfajniejszy kawałek ever, a zupełnie nie w stylu, z którym ich się zazwyczaj kojarzy.




środa, 20 lutego 2013

315. Björk - Debut



Zostawiłem mojego eksela z płytami w domu i nie wiem za bardzo co teraz miało być, powiedzmy, że Björk.  Się tak do niej od jakiegoś czasu zabieram i zapominam, w związku z czym to jest chyba nadal jedyna jej płyta którą lubię w całości. Im dalej tym mniej zabawy, a więcej natchnionego przynudzania na mrozie. Przynajmniej tak wspominam jej późniejsze płyty. Inna sprawa, że słuchałem ich w czasach Dream Theater i innych takich mądrości, więc może jestem już dziś lepszym człowiekiem i powinienem spróbować jeszcze raz.