Nierówna ta płyta, ale ma kilka absolutnie całkowicie totalnie moich ulubionych Jacksonów ever. Przede wszystkim tytułowy, który śpiewałem będąc paroletnim katerkiem, więc sentymentalizm nie na żarty. Poza tym prawie-że metalowa Dirty Diana, porywający Smooth Criminal i top1 Majkela ever, czyli słodka balladka Liberian Girl. Sam nie wiem co w niej jest takiego, ale kocham.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1987. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1987. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 marca 2013
286. Michael Jackson - Bad
Nierówna ta płyta, ale ma kilka absolutnie całkowicie totalnie moich ulubionych Jacksonów ever. Przede wszystkim tytułowy, który śpiewałem będąc paroletnim katerkiem, więc sentymentalizm nie na żarty. Poza tym prawie-że metalowa Dirty Diana, porywający Smooth Criminal i top1 Majkela ever, czyli słodka balladka Liberian Girl. Sam nie wiem co w niej jest takiego, ale kocham.
sobota, 9 lutego 2013
326. Guns 'n Roses - Appetite for Destruction
Oni byli prawie jak Led Zeppelin lat 90-ych, a Axl prawie jak Plant. Ale właśnie prawie - na tyle prawie, że jednak nigdy mnie nie wzięli na tyle, na ile powinni. A może to dlatego, że jak się za nich brałem łaskawie, to już byłem stary, zgrzybiały i jarało mnie King Crimson.
Ta płyta to jedyna, do której wracam w całości (poza nią jest jeszcze ten solowy Axl pod niewłaściwym szyldem, na który fani czekali jakieś 50 lat czy ile tam). Zwięzła, konkretna, z pierdolnięciem i klasycznie rockowa, prawie jakby się urwali z lat 70-ych. I nie ma żadnych nudnych ballad. Powiedział człowiek, który z całego Guns 'n Roses najbardziej lubi This I Love. Smutna prawda o mnie, chłopaki.
piątek, 11 stycznia 2013
355. Sinéad O'Connor - The Lion and the Cobra
Nie mogę za bardzo patrzeć na tę okładkę, ale głos tej łysej baby bardzo lubię. Trochę szkoda, że wszędzie musi wcisnąć tę swoją charakterystyczną manierę, bo jej najlepszy występ ever to chyba duet z Rickiem Wrightem na jego solowej płycie, gdzie akurat dała sobie na wstrzymanie. Ale jak idzie na całego w swoich wrzaskliwych popisach, to też czapki z głów - końcówka Just Like U Said It Would B chociażby, albo GNIEW*) w epickiej Troi, albo te prawie orientalne wokalizy w Never Get Old. Jeszcze tu tego nie pisałem, a statystki mówią, że nawet jacyś ludzie zaglądają na tego blogaska, więc nadmienię, że mam orientalne zboczenie i jak słyszę coś co chociaż trochę zahacza o takie rejony to ma u mnie plus na starcie.
*) Gniewna kobieta, to śmieszne, przecież kobiety się nie gniewają, tylko rzucają patelniami od razu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


