Rozmach, widowiskowość, sława i pieniądze, kult i klasyka, koncept i opera, teatr i efekty specjalne. Dużo zalet ale w sumie nie za to Flojdów pokochałem. Przede wszystkim brakuje mi Wrighta, za to jest zdecydowany przesyt gadającego Watersa (co jest w sumie słabym argumentem, bo przepadam za gadającym Watersem na następnej płycie). Tak czy srak rzadko do Ściany wracam, a jak już to zazwyczaj jakiś koncert albo ten niespecjalnie udany film Parkera (chociaż tam z kolei jest bolesny brak najlepszego kawałka z płyty). Niemniej dzieło jest to wielkie, oczywiście.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1979. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1979. Pokaż wszystkie posty
piątek, 5 lipca 2013
180. Pink Floyd - The Wall
Rozmach, widowiskowość, sława i pieniądze, kult i klasyka, koncept i opera, teatr i efekty specjalne. Dużo zalet ale w sumie nie za to Flojdów pokochałem. Przede wszystkim brakuje mi Wrighta, za to jest zdecydowany przesyt gadającego Watersa (co jest w sumie słabym argumentem, bo przepadam za gadającym Watersem na następnej płycie). Tak czy srak rzadko do Ściany wracam, a jak już to zazwyczaj jakiś koncert albo ten niespecjalnie udany film Parkera (chociaż tam z kolei jest bolesny brak najlepszego kawałka z płyty). Niemniej dzieło jest to wielkie, oczywiście.
niedziela, 30 czerwca 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)

