Kult. Właściwie muzyka to podstawowa zaleta wszystkich jego filmów. Oglądasz setny raz a potem i tak nie masz dosyć i tydzień słuchasz soundtracku. Najlepiej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1994. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1994. Pokaż wszystkie posty
środa, 26 czerwca 2013
204. Various Artists - Pulp Fiction
Kult. Właściwie muzyka to podstawowa zaleta wszystkich jego filmów. Oglądasz setny raz a potem i tak nie masz dosyć i tydzień słuchasz soundtracku. Najlepiej.
czwartek, 23 maja 2013
223. Durutti Column - Sex and Death
Brzmi jak zmiksowanie LC z jakimś njuejdżem chwilami. Na rateyourmusic najwyraźniej całkiem zapomniana, a ja się swego czasu zauroczyłem i ani trochę mi to zauroczenie nie mija.
piątek, 17 maja 2013
229. Pink Floyd - Division Bell
Fajne wspomnienie tłustych lat świetności, fajne nawiązania do stylu z Dark Side of the Moon, fajna próba optymistycznej odsłony Pink Floyd - generalnie fajnie. Jak na płytę bez tego dziada to i tak dużo, chociaż z drugiej strony Gilmour sztab ludzi zatrudnił, żeby wiochy nie było, więc w sumie niedziwota, że się to broni.
A najlepszy kawałek to i tak ten z Wrightem na wokalu, mihihi.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
270. The Cranberries - No Need to Argue
Ostatnia płyta Żurawin, która się tu pojawi. Najlepsza, bo tu jest Zombie, od którego wszystko się zaczęło swego czasu. Znaczy w sumie niewiele się zaczęło, bo resztą dyskografii zainteresowałem się dużo później. I o ile wspomniany hicior zawsze w sercu i na piedestale, to nie da się o nich powiedzieć, żeby byli zespołem jednej piosenki - zarówno wcześniej jak i później wydawali bardzo udane albumy pełne zgrabnych, melodyjnych ale nie śmierdzących banałem kawałków.
PS. Dolores na żywo wygląda jak małe dziecko w Od przedszkola do Opola, to jest chore, że gdzieś w sobie mieści taki głos.
sobota, 2 lutego 2013
333. Manic Street Preachers - The Holy Bible
Dziś na szybko, więc jeden z zespołów, na których się nie znam i żałuję. Poza tą płytą kojarzę pojedyncze kawałki. Zawsze są przynajmniej dobre. Charakterystyczne chwytliwe melodie, ŻARLIWOŚĆ wokalu, przemyślane kompozycje i w ogóle. Plus: za każdym razem jak słyszę wokalistę to mam wrażenie, że Daron bardzo by tak chciał, ale mu tylko kocie jęki wychodzą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



