Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1998. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1998. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 czerwca 2013

213. Various Artists - The Big Lebowski



Właściwie cały film to dla mnie soundtrack, bo ciagle puszczam go sobie w tle. Miłość po grób, mój ulubiony film ever przy okazji.



sobota, 12 stycznia 2013

354. Nightwish - Oceanborn



Ach!

Od czego by tu zacząć!

Po pierwsze - mój brat, ytron jest wielkim fanem tego fińskiego kabaretu i to od wielu lat (przy okazji jest też prawdopodobnie jedynym na świecie męskim, starym i brodatym fanem).

Po drugie - sam ich kiedyś słuchałem w śmiesznych czasach spod znaku Bon Jovi i Metalliki. Okazuje się, że kiedyś jeszcze bardziej nie wiedziałem, co ze sobą zrobić niż dziś.

Po trzecie - ta płyta jest rzeczywiście zupełnie udana, w niczym nie ustępuje innym patatajmetalom pełnym kudłaczy z makijażem. Taki Moondance to przecież zabawa na całego. Byle nie za długo.

Po czwarte - nie wiem jak można się zachwycać wokalem Tarji, ona tam zawsze była najsłabszym ogniwem (no bo przecież nie perkusista z adhd, wiking z gitarą ani klawiszowiec, który pisał te wszystkie hiciory i miał namiętne spojrzenie). Ale z drugiej strony bez jej charakterystycznego prawie-operowego wycia to by nie było to samo. I nie jest, sądząc po tym co oni tam dzisiaj śpiewają niemrawo.

Po piąte - okładka miażdży. Tylko jednorożca brakuje w tle.




środa, 9 stycznia 2013

357. Republika - Masakra




Rzadko słucham polskiej muzyki, więc rzadko polskie płyty się tu będą pojawiać. To przez to, że polski to jedyny język, którego mi się udało w życiu dobrze nauczyć i jestem w stanie odróżnić dobry tekst od grafomaństwa, w związku z czym lwia część polskiej muzyki rozrywkowej jest dla mnie zupełnie niesłuchalna. M.in. przez to. Ale wyjątki są - np. ta płyta z krową. Miło kiedy dobra muzyka ma dodatkowo tekst, który jest z sensem i podczas słuchania nie przechadzają się po plecach dreszcze żenady.

Aż walnę cytatem, bo taka okazja nieprędko się pewnie trafi:

Ile razy to słyszałem, że ktoś kocha, nie wierzyłem,
Bo jak wierzyć w to, gdy ktoś wyznaje dla Mamony.
Ta piosenka jest prawdziwa, ja tu śpiewam, w przekonaniu,
Że nic nie przeżywam, tylko muszę coś zarobić.


Zajebiście zgrabne. A się nie rymuje nawet!

Nie wiedzieć czemu YT nie chce się załączyć, więc link:
http://www.youtube.com/watch?v=MATFhG4qwzA